Pielgrzymka 2017 – dzień dziewiąty

Dzisiaj nasz ostatni dzień wspólnej wędrówki do Matki Bożej. Ogrom emocji i wzruszeń towarzyszył temu dniowi. Z noclegu wyszliśmy o 7.30. Na piewszym odcinku wysłuchaliśmy biografii patrona dnia, którym był św. Alfonso Rodriguez. Urodził się on jako syn zamożnego kupca. Ożenił się z Marią Suarez, z którą miał dwójkę dzieci. Los doświadczył go śmiercią całej rodziny. Początkowo chciał podjąć studia, ale z uwagi na swój wiek przerwał je i wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, aby odbyć nowicjat i zostać bratem zakonnym. Był jednym z największych mistyków zakonnych. Wchodząc na pierwszy postój modliliśmy się Litanią do Wszystkich Świętych.

Na kolejnym odcinkach odmawialiśmy różaniec, koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz śpiewaliśmy Litanię Loretańską. Wysłuchaliśmy także konferencji księdza Grzegorza na temat zagrożeń protestantyzmu.

Naszym ostatnim postojem było sanktuarium na Górce Przeprośnej, gdzie po raz pierwszy naszym oczom ukazał się klasztor Jasnogórski. Odśpiewaliśmy tam Salve Regina oraz udaliśmy się na wypoczynek. Był to długi postój, czekaliśmy na naszą kolej wyruszenia w stronę Częstochowy. Podczas tej przerwy wszyscy przebrali się w eleganckie, biało-czerwonej stroje. Tuż przed wyjściem zebraliśmy się, aby podziękować Księdzu i wszystkim zaangażowanym w organizację pielgrzymki.

Ostatni odcinek miał aż 10km, jednak świadomość bliskości Matki Bożej dodawała nam sił. Około 17:00 szliśmy już Alejami Najświętszej Maryi Panny, gdzie odmówiliśmy Nieszpory oraz śpiewaliśmy pieśni ku czci Matki Bożej oraz hymn Te Deum. Przyjęliśmy także błogosławieństwo od abp Wacława Depy.

Moment podejścia pod mury Jasnej Góry, a potem samo dotarcie przed Cudowny Obraz to nieodmiennie wzruszająca chwila. Każdy z nas powierzył Matce wszelkie trudy i prośby, z którymi pielgrzymował.

Msza święta celebrowana była w Kaplicy Sakramentu Pokuty około godziny 19. Celebrował ją ksiądz Grzegorz z asystą wyższą księdza Kamila Mielniczuka i diakona Piotra Kanaka. Najświętszej Ofierze towarzyszył przepiękny śpiew, któremu przewodził brat Zbigniew.

Niezwykły ten dzień zwieńczyliśmy ostatnim wspólnym noclegiem.