Pielgrzymka 2017 – dzień czwarty

Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy pobudką już o 4.30, aby o godzinie 5 uczestniczyć w cichej Mszy świętej w pięknym kościele w Michałowicach. Po śniadaniu ruszyliśmy w trasę.

Na pierwszym, sześciokilometrowym odcinku odmówiliśmy pacierz, zaśpiewaliśmy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP oraz wysłuchaliśmy życiorysu patrona dzisiejszego dnia, św. Ignacego Loyoli. Zawierał on wiele pożytecznych wskazówek dla osób, które borykają się z cierpieniem w swoim życiu. Cierpienie jest okazją do nawrócenia serca, decydującego zwrotu w życiu. Dla osób pobożnych doświadczenie cierpienia doczesnego może być okresem wzrastania w cnocie, które może skrócić nasze cierpienia w czyśćcu. Każde cierpienie może dać dobro, jeżeli pobożnie je przyjmiemy. W takiej sytuacji był dzisiejszy patron, który pragnął dóbr tego świata – chciał walczyć jako rycerz, aby zdobyć sławę i serca dam. Gdy w czasie obrony Pampeluny został ranny, jego życie zaczęło się zmieniać.Czytając, żywoty świętych, stopniowo doszedł do wniosku, że dobra materialne dają mu tylko chwilową radość. Działanie Bożej łaski stało się silniejsze od osobistych pragnień. Odtąd miał walczyć już tylko dla Kościoła. Zbroję oddał żebrakowi, a broń złożył przed wizerunkiem Matki Bożej i stał się założycielem zakonu jezuitów.

Kolejny odcinek tarasy był bardzo krótki. Zaśpiewaliśmy Litanię do Wszystkich Świętych oraz odmówiliśmy tajemnice chwalebne Różańca Świętego. Około 9.30 weszliśmy do Nowego Miasta nad Pilicą, śpiewając „Christus vincit”. Był to najdłuższy dzisiaj postój, trwał ponad dwie godziny, w czasie których mogliśmy naprawdę odpocząć oraz zjeść ciepły posiłek u sióstr służek.

Kolejny etap upłynął na wysłuchaniu kolejnej konferencji brata Wawrzyńca na temat cierpienia w życiu człowieka. Mogliśmy się dowiedzieć, iż konieczne jest, abyśmy zaparli się samych siebie i wzięli krzyż Jezusa Chrystusa. Brat wymienił trzy cnoty, które pozwalają walczyć z przeszkodami utrudniającymi pójście za Zbawicielem. Są to: ubóstwo – pozwala wyzbyć się troski o dobra tego świata, czystość – hamuje porywy pożądliwości oraz ślub posłuszeństwa – uwalnia od troski i niepokoju o samego siebie.
„Kto niesie krzyż, ten jest niesiony przez krzyż” – każdy musi go realizować w obrębie swoich obowiązków stanu. W obecnym trudnym czasie winniśmy walczyć o Kościół i odważnie wyznawać wiarę. Jednocześnie musimy zachować się pokornie i nauczyć się cierpienia. Złorzeczenie nigdy nie przynosi ulgi, zaś daje ją ofiarowanie cierpienia Chrystusowi.

Na ostatnim postoju w Różannej, jak co roku, częstowano nas pysznymi naleśnikami i podpiwkiem. Z kolei ostatni odcinek, przebiegający leśną drogą, tradycyjnie był przeznaczony na odprawienie Drogi Krzyżowej. Odczuwany dyskomfort z powodu upału i piaszczystej drogi pozwolił nam bardziej wczuć się w Mękę Pańską.

Ze sporym opóźnieniem dotarliśmy na nocleg w Gapininie, gdzie popołudniu śpiewaliśmy nieszpory w tutejszym kościele. Wieczorny posiłek i kompleta pozwoliły nam pięknie zamknąć dzień.