Iterum venturus est – rozważana tematyczne z tegorocznej pielgrzymki

ITERUM VENTURUS EST

ROZWAŻANIA TEMATYCZNE
NA XXII PIELGRZYMKĘ TRADYCJI KATOLICKIEJ NA JASNĄ GÓRĘ GRUPY BIAŁO – CZARNO – CZERWONEJ

przygotował kleryk, uczestnik pielgrzymki

6 – 14 SIERPNIA 2016

 

ŚMIERĆ

„Prochem jesteś i w proch się obrócisz.” (Rdz 3, 19)

Te słowa Bożego wyroku na człowieka wydanego jeszcze w raju Kościół, najlepsza Matka nasza, powtarza nam rokrocznie, nakładając na głowę popiół w Środę Popielcową na rozpoczęcie Wielkiego Postu: ,,Memento, homo, quia pulvis es, et in pulverem reverteris.” Kapłan dodaje do tekstu biblijnego słowa: ,,memento, homo”, czyli pamiętaj , człowiecze. W ten sposób Kościół nieustannie przypomina nam o tej rzeczywistości, która dotyczy nieuchronnie każdego człowieka. Sprowadza nas przez to niejako na ziemię, gdyż tak często gubimy z oczu tę prawdę. Świat, który nas otacza, gdy wychodzimy z domu, uruchamiamy media, otwieramy czasopisma, a nawet rozmawiamy z bliskimi, nie chce pamiętać o rzeczywistości, o tym, co jako jedyne jest pewne, a mianowicie, że życie ludzkie ma na ziemi kres. Najchętniej wolałby wymazać tę prawdę, zagłuszyć ją na wszelkie sposoby, eksponując jedynie piękność i zmysłowość ludzkiego ciała tak, jakby człowiek miał trwać na tej ziemi wiecznie. Słyszymy często o poszukiwaniu środków na nieśmiertelność, wymianie organów, aby żyć jeszcze dłużej. To wszystko jest konsekwencją zapomnienia o prawdziwej przyczynie śmierci, czyli grzechu i Bożej sprawiedliwości. Chociaż natura ludzka jest śmiertelna, jednak przy stworzeniu Bóg obdarzył człowieka darem nieśmiertelności. Ten dar został utracony dla wszystkich przez grzech pierwszego człowieka, jako spełnienie Bożej przestrogi: ,,Nie będziecie jeść z tego drzewa, abyście nie umarli.” Jako że w Adamie wszyscy zgrzeszyli, zaciągając na siebie winę pierworodną, śmierć przeszła na wszystkich i jej żądło nieuchronnie dosięgnie każdego. Nikt nie może więc od niej uciec. Rozmyślanie o śmierci i stawianie jej sobie przed oczyma jest więc dla nas, katolików, rzeczą jak najbardziej rozumną i zbawienną, gdyż prowadzi nas do uznania naszej grzeszności i podporządkowania wyrokom Bożym, ucząc pokory. Śmierć jest oddzieleniem duszy od ciała, czyli materii i formy, które choć w świecie występują zawsze nierozdzielnie jako dwa pierwiastki danego bytu, forma człowieka może istnieć dalej po rozłączeniu od ciała, gdyż jest nieśmiertelna i może spełniać swoje czysto duchowe funkcje po oddzieleniu się od materii. Ciało pozbawione ducha naturalnym biegiem rzeczy rozkłada się i zamienia w proch, z którego powstało. Tę prawdę powinniśmy rozważać głęboko, gdyż ukazuje nam ona marność, kruchość i przemijalność życia ziemskiego. Na nic troska o piękno naszego ciała w oczach ludzkich, gdyż nieuchronnie stanie się ono pastwą robactwa. Ta myśl wzbudza w nas pragnienie troski o to, nieprzemijające, o piękno naszej duszy w oczach Bożych, gdyż człowiek pozostanie na wieki tym, czym był za życia wobec Boga. To dusza stanie niezwłocznie po śmierci na Bożym sądzie i odpowie za wszystkie swoje uczynki. O śmierci rozmyślać musimy, gdyż jest to moment zwrotny w naszym istnieniu. Wtedy nieuchronnie kończy się czas zasług i nie możemy już samodzielnie uczynić niczego, co by nas do Boga zbliżyło. W jakim stanie duszy śmierć zaskoczy człowieka, w takim na wieki on pozostanie. Jak mówi Księga Koheleta: ,,Na którymkolwiek miejscu drzewo upadnie, tam będzie.” Stany zaś, w których śmierć nas zastać może, są tylko dwa: albo więź z Bogiem poprzez łaskę, albo nieprzyjaźń z Nim poprzez grzech. Baczmy więc, aby nas śmierć nie zaskoczyła nieprzyobleczonych w szatę godową i ze zgaszoną lampą. Chrystus wielokrotnie napomina nas i budzi naszą czujność, porównując śmierć do złodzieja, którego przyjścia nikt się nie spodziewa, lub pana, który powraca, by rozliczyć się ze swoim sługą. Spoczywa więc na nas nieustanny obowiązek czuwania, gdyż nie znamy dnia ani godziny śmierci. Musimy więc każdy dzień, każdą minutę wykorzystywać do gromadzenia dobrych uczynków, pomnażania łaski i życia Bożego w sakramentach, rozważania i modlitwy. Powinniśmy być czujni i przezorni, aby nie ulec pokusie, czyhającej na nas jak lew ryczący, aby śmierć nie zastała nas, gdy zgrzeszymy. Bóg daje nam wystarczająco dużo łaski, abyśmy nie upadli i wszystko zależy od naszej woli, która może lub nie przyzwolić na zło. Dobry chrześcijanin żyje więc tak, jakby w tej chwili miał umrzeć, pamiętając, że każdy krok to krok w stronę śmierci. Kładąc się spać pomyślmy, że możemy już się nie obudzić i nie zasypiajmy nigdy z grzechem ciężkim na sumieniu. Uczyńmy przynajmniej doskonały akt żalu. Pomoże nam w tym codzienny rachunek sumienia. ,, Wielu bowiem snem śmierci upadli, co się wczoraj spać pokładli.” Budząc się pamiętajmy, że ,,my się jeszcze obudzili, byśmy Cię, Boże, chwalili” i uczyńmy postanowienie unikania wszelkich grzechów. Nawet, jeśli wydaje nam się, że stoimy mocno w Bożej łasce, pamiętajmy za napomnieniem św. Pawła, abyśmy nie upadli. Żyjmy jak umarli z Chrystusem dla tego świata i jego pożądliwości, a wtedy śmierć nie zaskoczy nas, gdyż błogosławieni są ci, którzy umierają w Panu. Chrześcijanin, katolik, jest wciąż gotowy na śmierć, o czym przypomina opowieść z życia św. Dominika Savio, który grając w piłkę zapytany, co by zrobił, gdyby wiedział, że nazajutrz umrze, odpowiedział, że grałby dalej. Nasza gotowość musi być wolna od lęku, który napawa ludzi światowych, gdyż śmierć jest dla nas, ochrzczonych, ostatnim aktem upodobnienia się do Zbawiciela oraz złączeniem naszych cierpień i śmierci z cierpieniami i śmiercią Chrystusa, które ostatecznie są źródłem życia i zmartwychwstania. Śmierć jest bramą, ostatnim przejściem, zakończeniem ziemskiej walki i pielgrzymki, wyzwoleniem od wszelkich cierpień i przeszkód rzeczy materialnych w miłowaniu Boga. Śmierć to ostatni moment walki, w którym nasz wieczny los może się rozstrzygnąć, dlatego Kościół jako matka nasza, pomaga nam poprzez Wiatyk Święty, czyli ostatnią Komunię i specjalne modlitwy pokonać ataki szatana w tym momencie. Wykorzystajmy więc dobrze każdą chwilę i przygotujmy się przez nasze życie na świętą śmierć, aby była ona dla nas przejściem do Ojca.

SĄD SZCZEGÓŁOWY

„Każdemu odda według jego uczynków.” (Rz 2, 6)

Natychmiast po śmierci dusza nasza stanie przed tronem Boga wszechmogącego, aby odebrać należną zapłatę za swoje życie. O ile sądy ludzkie są omylne, nakładając często karę niesprawiedliwie niską lub wysoką, albo dając się przekupić, o tyle pewnym jest, że szczegółowy sąd Boży, który spotka każdą duszę, jest najsprawiedliwszy i odda każdemu dokładnie to, na co zasłużył. Bóg jest bowiem sprawiedliwością samą i Jego wyroki są prawdziwe oraz nieodwołalne. W chwili śmierci oświeci On nasz umysł światłem swojego poznania tak, abyśmy ujrzeli w jednej chwili całe nasze życie od używania rozumu aż po ten moment. W tym Bożym świetle ujrzymy niezwłocznie wszelkie nasze grzechy i niedoskonałości tak, jak w świetle słonecznym widzimy wszelki kurz i brud bardzo wyraźnie. Zobaczymy przez pryzmat Boży to, co być może chcieliśmy ukryć przed innymi i sobą samym. Każdy grzech i zaniedbanie ukaże się nam w swojej prawdziwej, przerażającej postaci jako obraza Bożego majestatu, której nie możemy już w żaden sposób cofnąć ani ukryć. Staniemy przed Bogiem jedynie z naszymi uczynkami bez żadnego obrońcy, który mógłby się za nami wstawić. Nasze sumienie samo będzie dla nas oskarżycielem. Oskarży nas ono ze wszystkich myśli, słów próżnych i spojrzeń niepotrzebnych, z opuszczonych dobrych uczynków, czasu straconego, odrzuconych dobrych natchnień, uczynków spełnionych niedbale i z miłością własną, z modlitw w rozproszeniu, dni świętych źle spędzonych, grzechów cudzych i wszystkich w ogóle grzechów lekkich i ciężkich popełnionych przez całe życie. Nie dziw więc, że zawołamy słowami sekwencji żałobnej: ,,Cóż mam, nędzarz, ku obronie, czyją pieczą się zasłonię, gdy i święty zadrży w łonie?” Kiedy poznamy złość naszych grzechów, przelękniemy się nimi i uznamy konieczność sprawiedliwego wyroku za nie. Łącznie z grzechami ujrzymy także niezwłocznie i ten wyrok, czyli niebo, piekło, albo czyściec. Dusza nasza sama bez sprzeciwu podąży do miejsca, do którego skieruje nas Bóg w swojej sprawiedliwości, gdyż widząc się taka, jaką jest w oczach Bożych, nie będzie chciała zbliżyć się do najświętszego Boga, jeśli ujrzy w sobie jeszcze wiele brudu, z którego musi się oczyścić. O rzeczywistości sądu szczegółowego po śmierci przekonujemy się z ust samego Chrystusa w Ewangelii, który poucza nas o tym w przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Bogacz natychmiast po śmierci przeniesiony został do piekła przez zaniedbanie uczynków miłosierdzia wobec Łazarza. Ten zaś zaniesiony został na łono Abrahama. W chwili sądu nie będziemy już mogli dokonać niczego, co poprawiłoby naszą sytuację i zwiększyło zasługi. Wszystkie łaski i miłosierdzie Boże, których doświadczyliśmy za życia, zostaną nam ukazane, lecz żadnego z nich nie dostąpimy już, gdyż czas miłosierdzia minął wraz ze śmiercią. Teraz będzie czas sprawiedliwości i odpłaty za naszą miłość, którą okazaliśmy Bogu i bliźnim. Pomyślmy więc, czy nasze uczynki przepełnione są miłością do Boga i ludzi, czy nasze intencje nie są egoistyczne, czy nie tracimy danego nam przez Boga czasu na zbieranie zasług. Wykorzystajmy dany nam na ziemi sakrament pokuty, który uprzedza niejako sąd po śmierci i pozwala nam oskarżyć się przed Bogiem z naszych grzechów i dostąpić miłosiernego ich odpuszczenia mocą zasług Krzyża Chrystusowego. Wykorzystajmy odpusty, które daje nam Kościół, abyśmy mogli już na tej ziemi przez przepisane modlitwy i dobre uczynki uwolnić się od kar grzechowych. Wyobrażajmy sobie jak najczęściej, iż Bóg – Sędzia, przed którym niczego nie można ukryć, spogląda na nas i obserwuje nasze uczynki. To On porówna na sądzie nasze życie z życiem Chrystusa, gdyż ,,przeznaczył nas na to, byśmy się stali na wzór obrazu Jego Syna.” Sądu tego lękali się nawet święci, a to dlatego, że już na ziemi byli bardziej niż inni świadomi swoich niedoskonałości, a przede wszystkim zmarnowanych okazji do dobra i łask Bożych. Sądy Boże są bowiem inne niż ludzkie i nawet wierne spełnianie przykazań nie gwarantuje zbawienia. Do ostatniej chwili życia nikt nie może być pewien wiecznej nagrody. Dowiemy się o wyroku dopiero w chwili sądu, gdy zobaczymy wszystkie nasze dobre, złe uczynki i zaniedbania. Według św. Jana Marii Vianneya na sądzie szczegółowym zdamy sprawę po pierwsze z używania darów ciała i duszy w naszym życiu, a następnie z wykorzystania darów nadprzyrodzonych. Następnie zdamy rachunek ze wszystkich grzechów naszych i cudzych oraz zaniedbania spełniania dobrych uczynków. Głównym kryterium pozostanie miłość Boga i płynąca z niej miłość bliźniego. Przygotujmy się więc dobrze na tę chwilę, w której rozstrzygnie się nasz wieczny los i czyńmy codziennie rachunek sumienia. Poznawajmy naszą duszę i plamy grzechowe na niej, abyśmy już na ziemi oczyścili się we Krwi Chrystusa z naszych win i nie zostali przez sąd Boży zaskoczeni jako nieprzygotowani.

NIEBO

„Oto mieszkanie Boga z ludźmi, On zamieszka z nimi i będą Jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. On otrze z ich oczu każdą łzę i nie będzie już śmierci ani bólu, ani krzyku, ani cierpienia, bo pierwsze rzeczy przeminęły.” (Ap 21, 3-4)

Niebo to cel naszej ziemskiej pielgrzymki i nagroda za naszą ziemską walkę. To kres ludzkiej drogi i ostateczne szczęście człowieka. To w nim spełniają się wszystkie ludzkie nadzieje i pragnienia. Tam ustaje wiara, a króluje już tylko miłość. Niebem jest bowiem sam Bóg, Jego oglądanie i wieczne z Nim przebywanie. Wizja uszczęśliwiająca, czyli widzenie Boga w Trójcy jedynego takim, jaki rzeczywiście jest, stanowi przyczynę najwyższego szczęścia, które zaspokaja wszelkie nasze dążenia. W niebie ujrzymy Boga nie w zwierciadle, poprzez stworzenia, lecz twarzą w twarz. Dokona się to dzięki Jego łasce, gdyż nikt nie jest zdolny własną mocą Go zobaczyć. Poznamy jasno wszystkie doskonałości i dzieła Boga. To szczęście oglądania Stwórcy i Odkupiciela przewyższa tak wielce wszystkie stworzone dobra, iż św. Paweł opisuje je poprzez negację, nie mogąc wyrazić go w inny sposób: ,,ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie wstąpiło, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują.” Wszelkie porównania z tym światem nawet nie przybliżają nam istoty szczęścia niebieskiego. W niebie nie tylko będziemy Boga oglądali, lecz także upodobnimy się do Niego. Zarówno oglądanie Boga, jak i upodobnienie się do Niego osiągniemy mocą zasług Chrystusa, który jest obrazem Boga niewidzialnego, a do którego mamy się upodabniać już na ziemi poprzez łaskę i Jego naśladowanie. W niebie nie będzie niczego, czego człowiek by nie chciał, jak mówi św. Bernard, gdyż Bóg otrze z oczu wybranych wszelką łzę. Zostaną oni uwolnieni od wszelkich cierpień fizycznych i moralnych, które są skutkiem grzechu. Aby osiągnąć ten błogosławiony stan, dusza ludzka musi jednak być zupełnie wolna od grzechu i kary za niego. By ujrzeć Boga, który jest nieskończoną świętością, dusza musi być nieskalanie czysta. Nie może być skalaną ani przez jedną zmazę. Tak więc, jeśli w momencie sądu widzi się być obarczoną jakimkolwiek grzechem, sama kieruje się niejako w stronę ognia oczyszczającego, czując się niegodną obcowania z Bogiem. Jak mówi Apokalipsa św. Jana o niebie: ,,nie wejdzie zaś do niego nic nieczystego”.Tam staniemy się uczestnikami Boskiej natury, Stwórca da nam udział w swoim własnym, odwiecznym szczęściu. Szczęście to nie skończy się nigdy, gdyż wraz ze śmiercią skończy się dla nas czas, a rozpocznie wieczność. Radość niebieską będzie więc potęgować fakt, że nigdy jej nie utracimy. Dusza nasza wiedzieć będzie, że już nigdy nie wypadnie z Bożej miłości, dlatego pozbawiona będzie wszelkiego lęku. Jeszcze doskonalej pozna nieskończoną miłość Zbawiciela oraz wszelką Jego dobroć, którą na ziemi często poczytywała za nieszczęście. Duchowe pociechy, które w niebie otrzymamy, nieskończenie będą przewyższały pociechy cielesne na ziemi. Wielu świętych już za życia przepełnionych Bożą miłością zapominało o katuszach i cierpieniach, jak św. Wawrzyniec, rozciągnięty na kracie ognistej. Dobra niebieskie w przeciwieństwie do ziemskich nigdy nas nie znudzą i zawsze będziemy nimi przepełnieni do tego stopnia, iż zapomnimy o sobie zatopieni w Bogu. Co prawda różny będzie stopień chwały i szczęśliwości w niebie, gdyż Bóg odda każdemu według jego uczynków i zasług, lecz nikt nie będzie zazdrościł drugiemu radości. Każdy bowiem otrzyma pełnię według swoich możliwości i będzie się współweselił szczęściem drugiego. Według niektórych świętych stopnie chwały będą odpowiadać dziewięciu chórom anielskim, po których człowiek ma zająć zwolnione przez upadek aniołów miejsca. Oprócz nieustannej kontemplacji, poznawania i chwalenia Boga, niebo to także radość wynikająca z obcowania z Najświętszą Maryją Panną i wszystkimi świętymi. Jest to wielka wspólnota miłości i jedności, która przewyższa wszelkie ziemskie relacje międzyludzkie. Tam nawet ci, którzy byli nam na ziemi nieznani, będą nas miłować nieskończenie bardziej niż nasi najbliżsi i przyjaciele. Wielką rozkoszą dla świętych i chwałą dla Boga jest przyjęcie poszczególnej duszy do nieba. Czy jednak ta radość nie będzie zmącona faktem, że niektórzy z naszych bliskich zostali potępieni? Otóż nasze poznanie okropności grzechu, sprawiedliwości i miłości Boga wobec grzeszników sprawi, że zrozumiemy adekwatność tej kary. Sami będziemy ponadto zanurzeni w miłości nieskończonej, czego nic nie będzie mogło zaburzyć. Rozważając te niezgłębione tajemnice nieba postanówmy uczynić wszystko i nie stronić od największych trudów, aby osiągnąć ten cel, wobec którego wszelkie cierpienia są niczym. Jak mówi św. Paweł: ,,Utrapienia tego czasu nie są godne onej przyszłej chwały.” Módlmy się, abyśmy donieśli przed trybunał Boży białą szatę łaski otrzymaną na chrzcie. Gromadźmy nasze skarby tam, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą. Pamiętajmy, że każdy dzień jest czasem walki o wieniec chwały i ,,przez wiele ucisków trzeba nam wejść do Królestwa Niebieskiego”. Niech nam też przyświecają słowa św. Atanazego: ,,Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary. Jeśli jej w całości i bez skazy nie zachowa, z pewnością na wieki zginie.”

PIEKŁO

„Odejdźcie ode Mnie przeklęci, w ogień wieczny, który przygotowano diabłu i jego aniołom.” (Mt 25, 41)

Istnienie wiecznej kary w piekle dla grzeszników jest tą prawdą wiary katolickiej, która najmniej podoba się światu i która skazana została dzisiaj przez wielu na zapomnienie i przemilczenie. Negacja jednak lub omijanie piekła nie sprawi, że przestanie ono istnieć. Chciejmy więc tym bardziej rozważyć tę niewygodną prawdę, o której poucza nas wielokrotnie sam Zbawiciel. Otóż piekło jest miejscem kary, gdyż Bóg jako Sędzia sprawiedliwy za dobro wynagradza, a za zło karze. Żaden grzech jako obraza Bożego majestatu nie może pozostać bezkarny. Przede wszystkim grzech śmiertelny, który jest nieskończoną zniewagą wyrządzoną Bogu przez wzgląd na Jego godność, musi zostać ukarany i to adekwatną nieskończoną karą. Jeśli więc grzesznik trwa uparcie w ciężkiej winie i nie obmyje swoich szat we Krwi Chrystusa w sakramencie pokuty, niechybnie i natychmiast po śmierci, jak uczy Sobór Florencki, strącony zostanie do piekła, gdzie dozna rozmaitych mąk. Ze względu na Bożą sprawiedliwość, piekło musi być wieczne wbrew herezji ostatecznej apokatastazy, czyli zbawienia wszystkich po czasowej karze piekła. W tym wypadku nie byłoby kary zdolnej powstrzymać ludzkie pożądliwości i odstraszyć od grzechu. Każdy mógłby być pewien zbawienia po krótszym lub dłuższym czasie. Za trwałą zatwardziałość w grzechu, musi istnieć wieczna kara. Jak mówi św. Jan: „Miejsce dla tchórzy, niewiernych, postępujących obrzydliwie, zabójców, rozpustników, czarodziejów, bałwochwalców i wszelkich kłamców, jest w jeziorze płonącym ogniem i siarką.” Kara potępionych będzie potrójna. Po pierwsze będzie to wieczna utrata Boga, największego dobra. Sam Sędzia powie do potępionych: „Idźcie ode mnie przeklęci.” Już ta kara powoduje niepojęte męki, gdyż człowiek świadomy, że Bóg jest dla niego ostatecznym dobrem, wie jednocześnie, że nigdy Go nie osiągnie. Jest to więc utrata tak wielka jak sam Bóg, według słów św. Bernarda. Następną karę nazywa Chrystus „robakiem, który nie umiera nigdy.” Jest to kara wyrzutów sumienia, gdyż wspomnienie, iż przez swoje błahostki i chwilowe pożądliwości dusza straciła dobro najwyższe, jedyne zdolne ją zaspokoić, będzie rozdzierało jej wnętrzności przez wieki, napełniało strachem, żalem i rozpaczą. Dusza potępiona nie zazna więc nigdy pokoju. Trzecią karą piekła są katusze fizyczne doznawane od ognia. Według Tradycji, jest to rzeczywisty ogień, który sprawia jeszcze większy ból niż ziemski. Jak mówi Chrystus: „Wrzucą ich w piec rozpalony, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” Według św. Alfonsa de Liguori: „Potępieni tkwić będą w ogniu jak ryby w wodzie.” Zaś św. Cyryl Aleksandryjski stwierdza: „Co Apostoł Paweł mówi o niebie, można powiedzieć i o piekle: oko nie widziało, ucho nie słyszało i w serce człowieka nie wstąpiło, co zgotował Bóg tym , którzy Go nienawidzą. Ogień ten nie pożera tego, co pali, lecz przywraca do życia co, pożera. Piekło jest więc śmiercią bez umierania, końcem bez końca, według św. Grzegorza papieża. Podobnie jak radości nieba, kary piekielne różnią się intensywnością w zależności od ilości i ciężaru grzechów. Jak mówi św. Jan w Objawieniu: „Jako się wielce wynosiła i w rozkoszach była, tyle jej dajcie męki i żałości.” Jak w niebie zmysły nasze zostaną napełnione najwspanialszymi doznaniami, tak w piekle będą dręczone odpowiednio do uczynków poprzez ustawiczną ciemność, straszny zapach, słuchanie złorzeczeń i bluźnierstw potępieńców. Jakim zmysłem potępiony grzeszył, takim będzie przez wieczność męczony. Św. Teresa z Avila, która doświadczyła duchowo piekła stwierdza: „Bardzo ciężkie w życiu przebywałam cierpienia, zdaniem lekarzy najcięższe jakie człowiek przebyć może… wiele różnych wszelkiego rodzaju bólów cierpiałam, a także katusze zadawane mi przez czarty – ale wszystko to jest niczym w porównaniu z męką, jakiej tam doznałam spotęgowaną jeszcze do nieskończoności tą jasną i niewątpliwą świadomością, że jest to męka wieczna, która nigdy się nie skończy.” Potępieni dręczeni są dodatkowo przez szatanów, którzy dostaną nad nimi moc, znęcając się nad swymi ofiarami. Będzie tam panowała wieczna nienawiść. Rozważajmy jak najczęściej rzeczywistość piekła, a uchronimy się przed lekkomyślnością w tym przepełnionym pokusami świecie, odwiedzeni zostaniemy od grzechów i pobudzeni do pokuty, gdyż jak mówi św. Chryzostom: „O człowiecze, zstępuj do piekła dopóki żyjesz, albowiem żaden, co na to jezioro ognia patrzy, nie będzie wrzucon w nie.” Módlmy się za nas i za trwających w grzechu o wybawienie od ognia piekielnego: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.”

CZYŚCIEC

„Będzie on zbawiony, ale jakoby przez ogień.” (1. Kor 3, 15)

Istnienie czyśćca jest dogmatem wiary katolickiej, poświadczonym przez Pismo Święte, Tradycję oraz rozum ludzki. Rozważmy prawdy, które nam Kościół Święty o miejscu oczyszczenia dusz do wierzenia podaje. Czyściec to miejsce, gdzie dusze zmarłych w grzechach lekkich nieodpokutowanych lub bez zadośćuczynienia za grzechy ciężkie, zniesione przez pokutę, cierpią aż do wypłacenia się Bożej sprawiedliwości. Już przy rozważaniach o niebie, zwróciliśmy uwagę, iż nic nieczystego nie może wejść do Królestwa Niebieskiego przez wzgląd na świętość i sprawiedliwość Boga. Dusza więc, widząc jakąkolwiek plamę na sobie, kieruje się ochoczo w stronę ognia czyśćcowego, aby kiedyś jako zupełnie czysta mogła upodobnić się do Boga i oglądać Go. Chrystus sam mówi, jak interpretują Święci Ojcowie o takim miejscu, kiedy stwierdza, iż: „kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani na tym ani na tamtym świecie.” Może to dotyczyć jedynie miejsca pośredniego pomiędzy niebem i piekłem, gdyż w obu nie ma już możliwości żadnego odpuszczenia, ponieważ są one ostateczne. Apostoł Paweł zaświadcza, że człowiek niedoskonały będzie wprawdzie zbawiony, lecz najpierw poniesie karę ognia i przez to oczyszczenie otrzyma zbawienie. Ponadto wskrzeszeni przez Chrystusa lub Apostołów, musieli być właśnie w takim miejscu, gdyż z piekła nie mogliby zostać wyciągnięci, a gdyby byli zbawieni, nie byłoby dla nich żadną łaską wskrzeszenie. Podobnie i rozum mówi nam o konieczności kary czyśćcowej, gdyż przeważająca ilość ludzi ma na sumieniu przynajmniej grzechy lekkie w chwili śmierci. Z jednej strony wieczne piekło byłoby karą niesprawiedliwie wysoką za nie, a z drugiej, Boga oglądać może w niebie jedynie dusza zupełnie oczyszczona. Tak więc istnieje miejsce, w którym to oczyszczenie przez określony czas się dokonuje, w zależności od ilości win i kar duszy. Rozumnym jest, że człowiek, który przez całe życie grzeszył, a wyspowiadał się na łożu śmierci, choćby uwolnił się od wszystkich grzechów, nie może przez wzgląd na karę za nie, zakosztować natychmiast radości niebieskiej i postawiony zostać na równi ze świętymi. Co się dotyczy kar czyśćcowych, są one srogie i podobnie do mąk piekielnych. Przede wszystkim dusze czyśćcowe pozbawione są czasowo oglądania Boga. Dusze widzące swoją niegodność wolą według słów św. Katarzyny Genueńskiej, rzucić się w tysiąc piekieł, niż stanąć przed Bogiem ze zmazą, dlatego czasowe oddalenie od Boga upatrują jako wielkie miłosierdzie Boże. Towarzyszy im mimo cierpień nieustanna nadzieja oglądania Boga, gdyż są one pewne przyszłego zbawienia. Dusze czyśćcowe są w stanie łaski lecz nie osiągnęły jeszcze dostatecznego stopnia miłości. Tworzą one Kościół cierpiący i należą do tajemnicy świętych obcowania. Drugą karą czyśćcową jest ogień, który według nauczania świętych nie różni się od ognia piekielnego. Pali on jednak dla pokuty, oczyszczając duszę jak złoto. Następnie dusze cierpią pokutę za nieodpokutowane grzechy. Kara ta jest adekwatna do popełnionych grzechów i może wyrażać się według świętych w ścisłym związku z tymi grzechami, jak np. głód za nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Kary te przerastają niepomiernie cierpienia ziemskie. Według Św. Magdaleny de Pazzi: „Ogień ziemski jest w porównaniu do czyśćcowego rozkosznym ogrodem.” Według Ojców Kościoła czyściec trwa tak długo, jak mocne było na ziemi przywiązanie duszy do grzechu. Czas zaś w czyśćcu wydaje się być nieskończenie dłuższy niż na ziemi. Dusze czyśćcowe tym różnią się od potępionych, że kochają Boga i prawdziwie za Nim tęsknią. Rozważmy teraz jak wielkim obowiązkiem naszym jest pomoc tym duszom, które cierpią w czyśćcu kary większe od cierpień ziemskich. Jest prawdziwym uczynkiem miłosierdzia niesienia ochłody tym duszom, które już niczego nie mogą uczynić dla siebie. Tym bardziej, że każdy jest zdolny do tej pomocy. Gdybyśmy mieli prawdziwie żywą wiarę w tajemnicę czyśćca, spieszylibyśmy tym duszom z naszą modlitwą. Wiele jest sposobów, na które możemy to uczynić, jednak najdoskonalszym jest ofiara Mszy Świętej, jako ofiara samego Chrystusa. Już Stary Testament wspomina o modlitwie i ofierze za zmarłych w Księdze Machabejskiej: ,,Święta jest i zbawienna myśl za umarłych modlić się, aby od grzechów wyzwoleni byli.” Ponadto możemy ofiarować zmarłym nasze Komunie święte, odpusty zupełne i cząstkowe, modlitwy, jałmużny, post, dobre uczynki, cierpienia i trudy. Potrzeba nam jednak samym być w stanie łaski, aby pomagać innym. Pomyślmy, jak wielką chwałę Bogu, ulgę duszom cierpiącym i miłosierdzie Boże dla nas samych zdobędziemy przez ratowanie zmarłych z czyśćca. Oni będą opiekowali się nami i przyczyniali za nami w niebie. Czyńmy też sami pokutę i naprawiajmy zło już na ziemi, pamiętając, że jak pisała św. Katarzyna Genueńska: „Kto tu na ziemi odpokutuje swe grzechy, płaci kilkoma groszami dług tysiąca dukatów; kto zaś odpokutuje grzechy dopiero w przyszłym życiu, płaci tysiąc dukatów za dług kilku groszy.”

POWTÓRNE PRZYJŚCIE W CHWALE

„Wtedy ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach z wielką mocą i chwałą.” (Mk 13, 26)

Jest artykułem wiary świętej, że Chrystus, ten sam, który narodził się z Maryi Dziewicy, został za nas ukrzyżowany, zmartwychwstał chwalebnie i wniebowstąpił, przyjdzie ponownie na ziemię jako Sędzia sprawiedliwy, aby sądzić żywych i umarłych. Sami uczniowie usłyszeli po wniebowstąpieniu: „Jezus został wzięty spomiędzy was do nieba, ale przyjdzie tak samo, jak Go widzieliście idącego do nieba.” Chrystus sam zapowiedział przed Kajfaszem: „Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, który siedzi po prawej stronie Wszechmogącego i przychodzi na obłokach nieba.” Ponowne przyjście będzie inne od pierwszego, gdyż przy narodzeniu Chrystus przyszedł w ciszy, ubóstwie i ukryciu dla większości świata, na końcu zaś historii przybędzie jako Król chwały w całej pełni swego majestatu i objawi się wszystkim narodom. O ile będąc na ziemi nie wykonywał On sądu, o tyle po ponownym przyjściu będzie sądził wszystkich i każdemu odda według jego uczynków. Przed sądem jest nam dany czas miłosierdzia, zaś po przyjściu Chrystusa ukarze się Boża sprawiedliwość. Według św. Bernarda Bóg okazuje nam także i w swoim przyjściu miłosierdzie, gdyż oddaje sąd nad ludźmi Człowiekowi, naszemu Odkupicielowi. Chrystus przybędzie według Tradycji od Wschodu, gdyż jak sam powiedział: „Przybycie Syna Człowieczego będzie podobne do błyskawicy, która rozbłyska na Wschodzie, a jaśnieje aż po zachód.” Przyjdzie On otoczony orszakiem świętych i zastępów anielskich na obłokach nieba. Ci, którzy wiernie trwali przy Nim za życia, teraz będą najbliżej Niego, aby jak im obiecał, wraz z Nim zasiedli na tronach i sądzili ziemię. Św. Paweł także o tym świadczy, pytając: „Czyż nie wiecie, że święci będą sądzili świat?” Bezpośrednio przed przyjściem Chrystusa w chwale, ukaże się na niebie znak, prawdopodobnie krzyż, jak zapowiada Ewangelia: „Wówczas ukaże się znak Syna Człowieczego i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi.” Tradycja i Pismo Święte podają inne poprzedzające to wydarzenie znaki. Pierwszym jest głoszenie Ewangelii wszystkim narodom. Według słów Chrystusa Ewangelia będzie opowiadana po całym świecie na świadectwo wszystkim narodom. W ten sposób przy sądzie nie mogą się one wymówić, iż nie wiedziały, że Bóg umarł dla zbawienia ludzkiego. Mimo to wielu będzie niewierzących i pogrążonych w rzeczach tego świata, gdyż: „spotęguje się nieprawość i w wielu osłabnie miłość”, a „podobnie będzie jak za dni Noego.” Nastąpią też straszne znaki na niebie i ziemi. Sam Chrystus zapowiedział, iż: „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku, a gwiazdy będą spadać z nieba i moce niebieskie zostaną wstrząśnięte.”; „będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte.” Ponadto nastąpią wojny, zarazy i głód oraz trzęsienia ziemi. O okropnej wojnie wspomina św. Jan w Objawieniu: „Liczba wojska konnego wynosiła dwie miriady miriad. Jeźdźcy mieli pancerze koloru ognia, hiacyntu i siarki. Z pysków koni wydobywał się ogień, dym i siarka. Z powodu tych trzech plag zginęła jedna trzecia ludzi.” Następnym znakiem jest wielki ucisk wiernych Chrystusowi, jakiego jeszcze nie było od początku świata, spowodowany wielkim odstępstwem od czystości wiary katolickiej, działalnością Fałszywego Proroka i zwodzeniem Wielkiej Nierządnicy apokaliptycznej. Na scenę dziejów wkroczy także Antychryst, „człowiek grzechu i syn zatracenia, który sprzeciwia się i wynosi ponad wszystko, co nazywane jest Bogiem lub co odbiera cześć tak, że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem.” Będzie to konkretna postać przychodząca wśród „działania szatana, z całą mocą wśród znaków i fałszywych cudów” aby zwieść, jeśli to możliwe, nawet wybranych. Będzie mu dany krótki czas aby prześladować wiernych katolików, odbudować świątynię Jerozolimską i zwieść Żydów jako fałszywy Mesjasz. W miejscu świętym ukarze się ohyda spustoszenia, a ofiara Mszy Świętej będzie prawie zmieciona z powierzchni ziemi. Antychryst przyniesie fałszywy pokój, siejąc zmysłowość i podporządkowując sobie ziemię przez znamię bestii, czyli znak oddania czci szatanowi. Bez tego znamienia wszczepionego na rękę lub czoło, nie będzie można niczego kupić ani sprzedać. Bóg uratuje jednak wybranych, którzy odmówią pokłonu bestii i zniszczy Antychrysta „tchnieniem ust swoich”. W tym czasie na ziemi pojawią też Henoch i Eliasz, wzywając do pokuty, lecz zostaną pokonani przez Antychrysta. Ostatnim znakiem jest nawrócenie Żydów do prawdziwej wiary, jak mówi św. Paweł: „ślepota jest do czasu w Izraelu, póki zupełność narodów i pogaństwa nie wnijdzie i tak wszystek Izrael zbawion będzie.” Rozważając więc znaki czasu miejmy się na baczności i bądźmy gotowi na przyjście Pana. Pamiętajmy, że: „o tym , kiedy nadejdzie ten dzień i godzina, nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.” Nie wypatrujmy cudów, abyśmy nie dali się zwieźć fałszywym prorokom, lecz trwajmy przy czystej katolickiej wierze zawartej w Piśmie Świętym i Tradycji, którą nam Kościół nieomylnie wykłada.

CIAŁA ZMARTWYCHWSTANIE

„Musi bowiem to, co zniszczalne, przyoblec niezniszczalne, a to, co śmiertelne, przyoblec nieśmiertelne.” (1. Kor 15, 53)

Jest zgodne z rozumem i Bożą sprawiedliwością, aby ostatecznie i ludzkie ciało, które na ziemi było wraz z duszą uczestnikiem grzechów i zasług, odebrało w wieczności odpowiednią nagrodę lub karę. Szczęście świętych w niebie nie mogłoby być doskonałe, gdyby pozbawieni oni zostali swojego ciała na wieki, gdyż choć dusza sama egzystować może, jednak najściślej jest złączona z ciałem, razem z nim tworząc osobę ludzką. Chrystus sam zmartwychwstał w ciele swoim i wraz z nim wstąpił do chwały Ojca. Przybrał On naturę ludzką wraz z ciałem i przez swoje Ciało nas odkupił. Odkupienie dotyczy więc całego naszego człowieczeństwa, z duszą i ciałem. To tajemnicze połączenie w człowieku elementu duchowego, nieśmiertelnego, z materialnym, jest dziełem Bożym, zniszczonym przez śmierć. Skoro jednak śmierć została pokonana na krzyżu, dusza powinna na powrót zjednoczyć się z ciałem w pierwotnej, zamierzonej przez Boga jedności. O powszechnym zmartwychwstaniu ciał zapewnia nas fakt, że Najświętsza Maryja Panna została wzięta do nieba wraz z ciałem, a więc uprzedziła wszystkich ze względu na swoją godność Matki Bożej i Niepokalanego Poczęcia. Ten artykuł wiary katolickiej jest już obecny w Starym Przymierzu, szczególnie w drugiej Księdze Machabejskiej, kiedy to torturowani bracia mówili o swoich rękach i językach, skazanych na obcięcie: ,,z nieba je otrzymałem, ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam.” Także prorok Daniel mówi: ,,Którzy w prochu ziemi śpią, jedni z nich ku żywotowi wiecznemu, drudzy ku chwale wiekuistej zmartwychwstaną.” Wizję tego zmartwychwstania przedstawia zaś Księga Ezechiela: ,,Gdy w oczach jego zeszły się kości rozproszone, każda na swoje miejsce, pokryły się skórą, stanęły na nogach, i było z takowych ludzi wojsko bardzo wielkie.” Nowy Testament wielokrotnie potwierdza tę wiarę. Chrystus sam mówi: ,,Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” Marta wyznała przed wskrzeszeniem Łazarza: ,,Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym.” Św. Paweł zaś na tym artykule wiary zasadza całe nasze zbawienie: ,,Jeśli nie zmartwychwstają umarli, tedy ani Chrystus Pan nie zmartwychwstał; zatem próżne jest przepowiadanie nasze, próżna i wiara wasza.” Zapewne często pytamy się jednak, jak to się stanie, skoro większość ciał zamieniła się w proch i rozproszona jest po świecie. Zapominamy wtedy, że Bóg, który swoim Słowem z niczego wszystko stworzył, mocen jest tym bardziej istniejące już, lecz rozłożone ciała ożywić w jednej chwili. Jakby na potwierdzenie tej prawdy, wiele ciał świętych cudownie nie zostało poddanych rozkładowi tak, że czekają one w nienaruszonym stanie na głos trąby, które wezwie je na powrót do życia. Choć zmartwychwstanie dotyczy wszystkich bez wyjątku, nie wszyscy zmartwychwstaną w ten sam sposób. Zbawieni bowiem powstaną uwielbieni jak Chrystus, zaś potępieni jako pohańbieni. Co do istoty ciała nasze będą te same, co wcześniej. Ciała świętych posiądą nowe właściwości i będą doskonalsze od ciał pierwszych rodziców, gdyż upodobnione zostaną do uwielbionego Ciała Chrystusa. Przede wszystkim będą one nieśmiertelne i niecierpiętliwe, czyli nie będą podlegały żadnym boleściom i przykrościom. Nie będzie na nich śladów chorób i ułomności. Według niektórych będą w wieku młodzieńczym, jak Chrystus przy zmartwychwstaniu. Ponadto jako odblask chwały Bożej, której staną się uczestnikiem, zaświecą jasnością słoneczną, lecz każde według swoich zasług. Będą niezwykle szybkie poprzez przezwyciężenie ciężkości oraz przenikające materię jak Ciało Chrystusa, przechodzącego przez zamknięte drzwi. Całkowicie podporządkowane zostaną duszy i uwolnią się od pożądliwości. Ciała zaś potępieńców, choć także nieśmiertelne, okryte zostaną hańbą, obrzydliwością, ciężkością, i nieruchawością. Będą podlegały cierpieniu i boleściom piekła. Będą zdeformowane, sczerniałe i cuchnące. Okropne będzie więc dla potępionych połączenie się ze swoim ciałem, tak oszpeconym przez grzech. Rozważając tę prawdę naszej wiary, wyciągnijmy z niej pożytek dla naszego życia i wieczności. Niech wyobrażenie sobie naszego chwalebnego ciała pobudza nas do umartwienia zmysłów, postu, czystości i unikania wszelkiego grzechu. Niech zaś myśl o szkaradnym, potępionym ciele ochroni nas przed obrazą Boga, za którą taka kara nas czeka. Pamiętajmy, kontemplując tę prawdę wiary, o naszej skromności chrześcijańskiej w spojrzeniu, słuchaniu, mowie, stroju. Nasze członki stworzone są bowiem do oglądania, słuchania i chwalenia Boga na tym świecie i w wieczności. Nieuporządkowana troska o piękno ciała i jego eksponowanie ukarane zostaną jego obrzydliwością po zmartwychwstaniu. Dbajmy więc o piękno ciał dla chwały Bożej w niebie, a zakrywajmy je ze wstydem przed ludźmi, abyśmy nie musieli się ich wstydzić w dniu zmartwychwstania.

SĄD OSTATECZNY

„Wówczas zgromadzą się przed Nim wszystkie narody. A On oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.” (Mt 25, 32)

Jak naucza Sobór Lyoński: ,,Święty Kościół mocno wierzy i stanowczo utrzymuje, że w dniu sądu wszyscy ludzie staną przed trybunałem Chrystusa w swoich ciałach i zdadzą sprawę ze swoich czynów.” Już Stary Testament potwierdza wiarę w sąd Boży nad ziemią na końcu czasów. W Psalmie 98. słyszymy: ,,Góry zadrżą i wzruszone będą przed obliczem Pańskim, gdy przyjdzie sądzić ziemię. Sądzić świat będzie w sprawiedliwości i narody w słuszności.” Sąd ten ostateczny odbędzie się przy powtórnym przyjściu Chrystusa w chwale i zmartwychwstaniu ciał. Będzie on w przeciwieństwie do sądu szczegółowego sądem jawnym, odbytym wobec wszystkich ludzi i aniołów. Wszyscy staną nań w swoich ciałach; ci którzy umarli, na sąd zmartwychwstaną, zaś pozostający przy życiu zostaną w mgnieniu oka przemienieni. Sąd Ostateczny będzie uroczystym podsumowaniem całej historii ludzkości. Dla zmarłych wyrok jego będzie co prawda powtórzeniem wyroku sądu szczegółowego, jednak wraz z ukazaniem wszystkich skutków i konsekwencji dobrych i złych czynów dla kolejnych pokoleń, także tych dotyczących Kościoła, państw i narodów. Wszelkie pozytywne owoce naszych modlitw, cierpień lub negatywne naszych słów, przykładów, staną się jawne, gdyż jak mówi Pan: ,,Nie ma tajemnej rzeczy, która by się objawić nie miała, ani skrytej, która by poznaną nie była i na jaw nie wyszła.” Wyjdą więc na wierzch, na oczach świata, zamysły serc naszych i myśli. Najtajniejsze grzechy ukazane zostaną całemu rozumnemu stworzeniu, aby źli zawstydzeni zostali na oczach wszystkich. Zostanie z nich zdarta maska fałszu i obłudy oraz obnażona ich nędza, głupota i podłość ku ich pohańbieniu. Sprawiedliwi zaś dostąpią chwały ujawnienia ich najskrytszych dobrych uczynków, ich wielkości i poświęcenia, ich niewinności i świętości, które dotąd znane były Bogu samemu. Jakaż nagroda z jednej i hańba z drugiej strony; a wszystko to ku objawieniu mądrości i sprawiedliwości Boga, który nieraz przez cierpienia prowadził świętych, a grzesznikom dawał nagrodę za życia. Ujawni się, jak mądrze Bóg świat urządził i pośród wieków sprawiedliwie prowadził. Wszystkie szczegóły dzieła stworzenia i odkupienia oraz prowadzenia do ostatecznego celu zostaną ukazane. Wszystkie rachunki ziemskie zostaną wyrównane. Oklaskiwani z podziwem przez świat będą zawstydzeni, zaś uciśnieni i ukrzyżowani dla rozkoszy świata będą wywyższeni. Ponadto Chrystus jako Pan i Zbawiciel świata zostanie uwielbiony należną Mu królewską chwałą. Zmuszeni będą uznać Jego królowanie ci, którzy zdetronizowali Go w państwach, szkołach, rodzinach, którzy chcieli pozbyć się widoku Jego Krzyża i wymazać Jego Imię ze sfery publicznej. Jakiż będzie to tryumf dobra nad złem, kiedy wielcy tego świata oraz apostaci, heretycy i szerzyciele zamętu w Kościele będą musieli okryci hańbą ukorzyć się przed Jego tronem, zaś wzgardzeni i przechodzący wielki ucisk, pokornie klękający przed Nim, utajonym w Najświętszym Sakramencie, będą swobodnie mogli oddać Mu należny pokłon. Chociaż sąd ten dotyczył będzie niezliczonej rzeszy ludzi, nie potrwa on długo, gdyż Bóg oświeci dusze do poznania całej prawdy tak, że w mgnieniu oka poznają one dobro i zło oraz odczytają wyrok sprawiedliwego Sędziego. Według świętej Tradycji Sąd Ostateczny dokona się w Dolinie Jozafata, pomiędzy Jerozolimą, a Górą Oliwną, jak mówi prorok Joel: ,,Zgromadzę wszystkie narody i zaprowadzę je w dolinę Jozafata. Tam odbędę nad nimi sąd.” Przystoi bowiem, aby tam, gdzie dokonało się odkupienie ludzkości, Chrystus wymierzył sprawiedliwość tym, którzy nie chcieli obmyć się w Jego zbawczej Krwi, lecz krzyżowali Go na przestrzeni wieków swoimi grzechami. Ci, którzy w dniu sądu będą jeszcze potrzebowali oczyszczenia, mogą otrzymać dodatkowy czas, gdyż ,,jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień.” Mogą też zostać oczyszczeni przez ogień, który przemieni ten świat według św. Piotra: ,,Ziemia i dzieła, które na niej są, zostaną spalone.” Weźmy sobie głęboko do serca słowa Chrystusa: ,,Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.” Przygotujmy się już teraz na ten sąd, abyśmy postawieni zostali wraz z owcami po prawicy Pana, usłyszawszy: ,,Zbliżcie się, błogosławieni Mojego Ojca. Weźcie w posiadanie królestwo przygotowane dla was od początku świata.” Stawiajmy się często w obecności Bożej, abyśmy przy sądzie nie zostali zawstydzeni naszymi przewrotnymi myślami i czynami.